Follow

5 POWODÓW DLACZEGO MASECZKA W PROSZKU JEST NAJLEPSZA

maseczka w proszku
Maseczka w proszku


Maseczki do twarzy w świecie kosmetycznym otrzymały nowe życie. Od maseczek w pastach, kremach, płatach, po te dziwne: bąbelkowe i magnetyczne. Nie da się ukryć maseczki rosną w siłę. Jeden w szczególności typ kosmetyku, który istnieje od tysiąca lat, zapomniany w ostatnich latach, aż do teraz, kiedy to powoli odzyskuje swoją popularność. A jest nią maseczka w proszku.

Dlaczego zapomniana? Być może dlatego, że nie jest ją bardzo łatwo i szybko zaaaplikować na twarz, tak jak maseczkę w płacie albo wycisnąć z tubki, nałożyć i szybko kliknąć ładne zdjęcie na Instagrama. Maseczką w proszku można się trochę pobrudzić i łazienkę też, wymaga od nas 15 minut naszego cennego czasu. Jednak chyba cel jest taki, aby dać naszej skórze to co najlepsze, prawda? A maseczka w proszku daje bardzo dobre rezultaty.

5 POWODÓW DLACZEGO WARTO UŻYWAĆ MASECZKI W PROSZKU


  1. HISTORIA. Maseczka w proszku to tak naprawdę jeden z pierwszych znanych ludzkości kosmetyków na świecie. W Ajurwedyjskiej medycynie, która szczyci się 5 tysiącami lat, do pielęgnacji skóry, oczyszczania twarzy, ciała i włosów, używano właśnie maseczek w proszku zwanych ubtanem. Ubtan to mieszanka roślin, ziół, kwiatów, mleka i ogólnie rozumianych naturalnych składniki, które aplikujemy na twarz w formie pasty. To właśnie maseczka w proszku, którą mieszamy z wodą, mlekiem lub jogurtem sprawi, że zaatakujemy problem z którym boryka się nasza skóra. 
    Nie tylko w Indiach maseczki w proszku były często stosowane w pielęgnacji urody. W starożytnym Rzymie czy Egipcie sproszkowane mieszanki kosmetyczne były znane i chętnie używane przez kobiety. Królowa Kleopatra znana ze swoich zamiłowań o dbanie urody poprzez kąpiele w mleku, aplikacje wody różanej, nakładała na twarz również maseczki bazujące na glince, błocie i ziołach. Używając maseczki w proszku wracamy do źródeł pielęgnacji o urodę wymyśloną przez najstarsze cywilizacje. Jest to forma powrotu do tego co sprawdzało się przez tysiące lat.

  2. SKŁAD I ŚWIEŻOŚĆ. Kiedy sięgamy po mokre maseczki do twarzy, składniki zawarte w maseczce są już aktywne. Dlatego też przydatność maseczki mokrej po otwarciu nie jest zbyt długa. Co za tym idzie w maseczkach takich muszą znajdować się dość konkretne konserwanty, środki które utrzymają produkt w całości. 
    W maseczce w proszku składniki zostają aktywowane w momencie, kiedy my sami zdecydujemy, aby je aktywować, czyli poprzez dodanie wody, mleka itd. Ponieważ proszek pozostaje stabilny przez dłuższy czas niż mokre emulsje, zdecydowanie mniejsza ilość konserwantów, o ile w ogóle jest potrzebna w maseczce w proszku. Składniki znajdujące się w formie sproszkowanej są świeże i bardziej efektywne, działają zdecydowanie lepiej. Mamy pewność, że produkt jest bardziej naturalny i mniej szkodliwy dla skóry, po prostu świeższy.

  3. UNIWERSALNOŚĆ. Co jest fajne w maseczkach w proszku to ich uniwersalność. Możemy używać maseczki dłużej, a nie dość, że koi i łagodzi to również ze względu, że jest proszkiem bardzo delikatnie złuszcza martwy naskórek, pobudzając przy tym krążenie krwi. Wszystko przy użyciu naturalnych, roślinnych składników. Często wszelkiego rodzaju złuszczające kosmetyki do skóry mogą działać lepiej będąc właśnie w formie proszku, dlatego też jeśli borykamy się z przebarwieniami skóry, bliznami potrądzikowymi, ciemnymi plamkami powstałymi od słońca, dobrze dobrana maseczka w proszku rozjaśni i poradzi sobie z problemem. Nie muszę dodawać, że jest to jedna z najlepszych form oczyszczania.

  4. KAŻDY TYP CERY. Chociaż maseczka w proszku może być używana dosłownie przez każdy typ cery, to zwłaszcza osoby z cerą tłustą (Pitta, Kapha) powinny z nich korzystać. Na przykład maseczki bazujące na glinkach, świetnie pochłoną nadmierne sebum nagromadzone na skórze i genialnie oczyszczą pory ze zgromadzonego brudu oraz martwego naskórka.

  5. RYTUAŁ. Mieszanie maseczki w proszku z wodą, mlekiem, daje nam poczucie domowego kosmetyku, który same stworzyłyśmy, nawet jeśli oznacza to tylko dodanie wody. 
    Dla mnie jest to forma rytuału. Muszę trochę zwolnić, nie na bardzo długo tylko na 15 minut, ale jednak, muszę zadbać o siebie, swoją skórę i zrelaksować się. To nie zwykłe szybkie nakładanie płatka na twarz 10 minut przed wyjściem. To rytuał z głębszym znaczeniem, coś co kobiety, ale też i mężczyźni praktykowali przez tysiące lat, kiedy świat nie był w ciągłym biegu, nie było farmakologicznych kosmetyków, a istniało tylko to co dawała nam natura. 

Czy przekonacie się do korzystania z maseczek w proszku? Czy nadal wolicie maseczki mokre lub w płacie? Dajcie znać w komentarzach.



4 komentarze

  1. Uwielbiam <3 można z nimi fajnie pokombinować zawsze :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o miseczkach w proszku!!- ale wstyd 😐 czas naprawić ten błąd 😉 zawsze kupowałam gotowe specyfiki :) zapraszam: http://onitestuja.blogspot.com/2017/06/freedom-professional-london-be-free-to.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy jeszcze O nich nie słyszałam :|

    OdpowiedzUsuń

Professional Blog Designs by pipdig